Witam,
Piszę tutaj, gdyż przymieżam się do poprowadzenia Roboticy i podczas czytania podręcznika natchnąłem się na pewną... nieścisłość czy niedopowiedzenie. Jak wyglądają pieniądze w Robotice? Czy to system gamblowy a'la Neuroshima, czy fizyczna waluta czy całkowicie cyfrowy pieniądz który pozostał po "lepszych czasach"?
Wiem, że nie jest to jakaś sprawa super istotna ale intryguje mnie. Wiem, że bezpiecznie mogę przyjąć trzecie rozwiązanie i powiedzieć, że nanoboty w powietrzu każdego od urodzenia skanują więc każdy ma osobiste konto czy tego chce czy nie, ale w związku z tym jak przebiega proces zapłaty? Czy musze w cybersieci przez specialny panel zlecić przelew? Ale jak ktoś nie ma cyber-wzroku? Z drugiej storny, skoro nie ma oficialnej odgórnej władzy, rządu czegokolwiek to nie ma banku, mennicy ani żadnej innej instytucji, która by o wartości pieniądza decydowała. Dlatego pieniądz w tym świecie wydaje mi się... bezsensowny. System handlu wymiennego byłby sensowy, choć też nie do końca. Taszczeie ze sobą worka złomu "bo ktoś może będzie potrzebował" jest... irytujący (tego nie lubiłem w neuroshimie) dlatego system cyber-gotówki z którą każdy robi co chce jest wygodniejszy i dla graczy i dla mistrza gry w sumie.
Rodzi się pare pytań i motywów, ale nie zostały one nigdzie opisane, a przynajmniej nie w jednym miejscu. Może gdzieś to jest, ale ja nie znalazłem a na prawdę szukałem.
Przy okazji jest to mój pierwszy post na tym forum więc ze wszystkimi oficialnie się witam!
Ten wpis został zmieniony przez Piecyk666 w January 15, 2012 10:34:38 PM CET"Ciekawe pytanie.
Warto zauważyć, że Robotica toczy się w świecie, gdzie ludzkość uwiódł Kult Technologii, nic więc dziwnego, że wyłączną walutą są wirtualne Kredyty.Transakcje odbywają się poprzez Cyberprzestrzeń.
Pytasz co jeśli ktoś nie ma cyber-wzroku. Zapewne jest uważany za prymitywa, i nie odnajdzie się w silnie stechnicyzowanym społeczeństwie. I przede wszystkim tworzy to pytanie - jak taki ktoś mógł wcześniej przeżyć w społeczeństwie przed apokalipsą? Każdy miał swoje miejsce w Korporacyjnej maszynie. Wiarygodnym argumentem byłoby założenie, że ktoś gra żulem, i dlatego nie ma implantów, nawet tych najbardziej podstawowych, lecz z drugiej strony, jak w takim razie udało mu się przeżyć?
Dobrze sobie wyobrazić, że Cyberprzestrzeń jest jak Internet. Ilu ludzi jest podpiętych wręcz cały czas? Co prawda starsze pokolenie żyje bez Internetu, lecz ono wymiera, i jest to wyłącznie logiczną konsekwencją, że Internet będzie jeszcze bardziej powszechniejszy, a co więcej, prawdopodobnie WYMAGANY od społeczeństwa.
Handel wymienny na istotną skalę nie ma prawa bytu w tym świecie. Wszystkiego jest zbyt dużo, nawet mimo małej czasem dostępności. Broni jest pod dostatkiem, jeśli tylko masz Kredyty to kupisz sobie dowolną spluwę jaką zechcesz, albo wręcz stworzysz sobie własną, jeszcze lepszą niż którakolwiek wymyślona.
Oczywiście, jeśli jakiś mutant chce od ciebie tą paczkę szlugów, a w zamian daje ci jakiś Biostymulant, to upewnij się, że naprawdę chcesz to co jest ci dawane.
Robotica to nie Neuroshima. Trzeba zmienić przyzwyczajenia. Neuroshima jest post-apokalipsą, Robotica jest apokaliptycznym Science-Fiction (lub Hardcore Science-Fiction), i opowiada o tym jak to Kult Technologii wygrał w społeczeństwie przyszłości, i doprowadził do obecnego stanu rzeczy. W skrócie:
Neuroshima - bieda, bieda, bieda, ciułamy przez 3 sesje na karabin maszynowy (już sobie wyobrażam jak ktoś kupuje M60 za wiadro papierosów hehe)
Robotica - potrzebuje się coraz więcej Technologii, choćby dla samego faktu posiadania jej i polepszenia swych szans na przeżycie w świecie pełnym potężnych, schizofrenicznych robotów i różnych niebezpiecznych sekt jak Cyberdewianci (zatraceńcy Kultu Technologii).
Wiem, że to nie neuroshima i nie post-apo co bardzo mi leży bo wszelkie klimaty post-apokaliptyczne w stylu mad-maxa czy fallouta mnie drażnią i to jest jeden z tych settingów do którego się nigdy nie przekonam ;)
No ja zakładałem wersje, że mamy cyber-pieniądze i że w sumie każdy korzysta z cyberprzestrzeni czy tego chce czy nie (chyba że jest jakimś zdziczałym kanibalem, ale taki generalnie pieniędzy w żadnej formie nie potrzebuje) W końcu okulary do cybera można nawet na ulicy znaleźć. Tylko tutaj się pojawia taka bardziej przyziema strona tego rozwiązania. Co decyduje o wartości pieniędzy? W końcu w wielu miejscach panuje anarchia, więc nie ma żadnej władzy, a nawet jak gdzieś władza jest to nie decyduje ona o takich rzeczach jak kurs waluty. Kto zarządza całym tym systemem ekonomicznym? Można niby założyć że istnieją samo-świadome programy bankowe, które zawieszone w cyberprzestrzeni decydują o tym wszystkim, choć było by to trochę pójście na łatwizne. W końcu DESTRO wpuściło do sieci masę wirusów, łączność jest zagłuszana. Czy w końcu wszystko nie powinno się posypać?
Poza tym co z kradzieżą? Bo nie mogę kogoś zabić i fizycznie znaleźć jego pieniędzy? Nie ma też czegoś takiego jak karta bankowatowa, którą mogę zabrać i zhakować. Więc co? Pieniądze naszej ofiary przepadają? Zostają automatycznie przelane na konto rodziny\znajomych ofiary, których wcześniej wyznaczył?
Są to takie w sumie pierdoły, które można szybko uciąć. Tylko duża część co bardziej rozgarniętych graczy może zebrać się na refleksje i zacząć zadawać pytania. Sam mailem ostatnio dyskuje z kumplem z którym mam grać i on twardo się upierał że powinno być jak w neuroshimie. Mi osobiście rozwiązanie z cyber-gotówka najbardziej pasuje do klimatu i nie powoduje sytuacji z wożeniem 2 ton złomu bo nie wiadomo co ktoś będzie chciał. Ciekawy jestem czy ktoś się też nad tym zastanawiał albo miał tego typu dyskusje na sesjach.
Ten wpis został zmieniony przez Piecyk666 w January 16, 2012 1:07:38 PM CET"Podręcznik strona 117 - "Podczas, gdy zaawansowany system recyklingu umożliwia swoisty handel wymienny, A.S.R. operuje Kredytami zgodnie z zaprogramowanym algorytmem. Taki stan
rzeczy stabilizuje wartość Kredytu oraz umożliwia posługiwanie się nim jak podstawową walutą handlową."
Zobacz jeszcze opis programu Dekoder na stronie 125, pozwala on okradać ZdalnePortfele.
Czyli spokojnie można założyć, że Korporacje pozostawiły sobie grunt pod powrót, i obecny stan rzeczy być może ma jeszcze bardziej pogłębić chaos. Zapewne w Blue Entropii dalej siedzą agenci Korporacji, którzy pilnują stanu rzeczy, raportując swoim zwierzchnikom w kosmosie (bądź wręcz na ziemii!). Best Banking zapewne z ukrycia steruje przepływem Kredytów.
Z pokonanego wroga zbiera się cały jego sprzęt, który nierzadko jest wart więcej niż ten miał w ZdalnymPortfelu. Podlicz sobie jaki sprzęt ma typowy mutant z karabinem plazmowym, i pomyśl, że to wszystko KOSZTUJE. Wychodzi na to, że taki kolo musiałby wywalić dobre 10 000 K (albo i więcej) na swój przeciętny sprzęt (dobra spluwa, pancerz 4/3, Technologie, implanty, biostymulanty, amunicja, granaty, inny sprzęt). Nawet jak sprzeda się ten sprzęt za pół standardowej ceny, to i tak uzyska się więcej niż taki wróg mógłby mieć w ZdalnymPortfelu. Jeśli gra się nieprzeciętnymi postaciami, które średnio mają 5000 K na sesję i dalej są biedne, chyba, że Narrator sypie Kredytami, to ile ma przeciętny gość w ZP - 2000 K, 5000 K? Zwykły mutant obdartus chyba nawet nie 1000 K. Podejrzewam, że Agenci Korporacji mogą mieć dziesiątki tysięcy Kredytów, ale cała reszta żyje raczej na bierząco.
Jak kolega lubi grać w postapo, bądź lubi tachać za sobą dwukółkę z 2 tonami przedmiotów, to jego sprawa. Może trzeba mu zasugerować, że to nie o to chodzi? Tu nie gra się objazdowymi handlarzami, którzy wiecznie ciułają na lepszą spluwę, tylko nieprzeciętnymi postaciami które aby przeżyć muszą się stale rozwijać i inwestować w siebie poprzez zakup lepszych broni, pancerzy, Technologii i ekwipunku.
Co w prostej drodze prowadzi nas znowu do kwestii pieniędzy. Ja staram się prowadzić tak, by gracze mieli Kredyty jeśli wykonują zlecone zadania, co pozwoli im jeśli będą chcieli zbudować sobie np. własny pancerz wspomagany. Jeśli gracz wyraża chęć takiego przedsięwzięcia, to dobrze jest to wziąć pod uwagę podczas tworzenia przygód bądź prowadzenia i dawać mu tyle Kredytów, by po kilku przygodach miał już odpowiednią sumę. Zresztą, podstawowe potrzeby zapewnia BAZA (pamiętać o tym! tu nie gra się tułaczami-wędrowcami, tylko ma się BAZĘ!). Jeśli gracze nastomiast wolą masochistyczne podejście zbierania każdego śmiecia w nadziei na handel to ich sprawa. Tak też można grać, ale mija się to trochę z celem. To tak jakby w D&D przez pół roku stać na 1 levelu, bo MP daje jakieś dziesiętne wartości PD (albo jest debilem-tyranem-masochistą).
Ten wpis został zmieniony przez Gerwazy w January 16, 2012 10:18:46 PM CET"Drone said:
Nie dawać za dużo pieniędzy. Niech walczą o fajne graty albo je budują. Pamiętajcie że Węzły Inżynieryjne nie skupują złomu. Handlarze też chętniej pozbywają się sprzętu aniżeli zbierają jakieś podejrzane zabaweczki od równie podejrzanych postaci graczy.
Co do samej waluty - jest wirtualna.
To by nie dawać graczą za dużo kasy sprawdza się chyba w każdym systemie. Jak mają za dużo kasy to zaczynają się dziwne akcje.
No to już wiem to co chciałem wiedzieć. Dzięki za odpowiedź
Ten wpis został zmieniony przez Piecyk666 w January 20, 2012 1:50:46 PM CET"Oj tam - są prostsze metody. Wczuj się w rolę sprzedawcy - tanio kupić drogo sprzedać.
Jak przyłażą z takim sprzętem odpowiedz po prostu: "Nie, dzięki. Mam już skrzynię swoich. Chyba że chcesz go wymienić na coś innego..."
A następnie kombinuj tak żeby nawet przy wymianie gracze tracili więcej niż 50% wartości katalogowej sprzętu. Uwierz mi w końcu się znudzą dostawać 10% wartości towaru i zaczną kombinować z barterem albo szukać innego rynku zbytu, a podróże do odległych miejsc dadzą duże szanse na nowe przygody i utratę ekwipunku jak i życia.
PS: Żeby nie było takie marże to normalna praktyka handlarzy w obecnych czasach, więc można ją jeszcze wykręcić w stylu Roboticy ;-)
Ten wpis został zmieniony przez nomade w January 25, 2012 3:10:30 PM CET"Sarajas said:
Nomade komuna : D
U mnie jest problem: Sprzedawanie broni od zebranych przeciwników. 1 skullbower to ogrom kasy, ale co? Jak w Riddicku mam robić, na DNA i prądem pizgać po łapach? ; d
Wystarczyło by że w drużynie ktoś miałby dużo inżynierii to by rozmontował zabezpieczenia byle się do kasy dobrać :P
Wyżej zaprezentowana metoda wystarczy. Jak handlarze będą skupowali od graczy złom za 20-30% jego wartości to graczom się odechce taszczenia 20 karabinów przez pół miasta, bo i tak dostaną za nie ochłapy.
Poza tym ja uważam inaczej - lepiej żeby gracze mieli mniej kasy niż więcej. Wtedy przynajmniej kombinują z tym co mają, a nie "To idziemy na zakupy, może przydać się to to i jeszcze to" i łażą obwieszeni sprzętem jak choinki. Co utrudnia graczowi prowadzenie, szczególnie jak pozwoli coś kupić, zapomni o tym a potem nagle taki wynalazek typu "skaner odcisków palców" czy coś takiego rozwala scenariusz. No i jak gracze mają za dużo pieniędzy trudno ich skusić do wzięcia udziału w przygodzie
Dobrym pomysłem jest utworzenie podczas gry dylematu podejścia w stylu czy zbierać sprzęt i sprzedawać z perspektywą zysku CZY jednak nie tachać tyle złomu, i brać jedynie rzeczy najpotrzebniejsze (przecież duże obciążenie wpływa było nie było na Parkour). No i inna sprawa - czy elitarni najemnicy zachowują się jak hieny i szabrują wszysko co leci, jak często się robi w grach komputerowych? Myślę, że nie. Oczywiście, zawsze można próbować włamywać się do wirtualnych portfeli trupów, hakować je, lecz często chyba jest to nie warte zachodzu, zwłaszcza jak czas goni (albo DESTRO/Cyberdewianci:).
Rozumiem szybkie szabrowanie - najemnik (postać gracza było nie było, w większości podejmuje się zadań różnych więc można go tak nazwać) zapewne wyjmie magazynki z broni którą rozpozna, lub nawet zamieni swoją broń na lepszą o ile pozytywnie oceni stan amunicji (jak masz 200 pocisków do swoje spluwy, to nie bierzesz lepszej która ma ledwo 40 w magazynku bo zginiesz). Dodatkowo - do szybkiego szabrowania idą - biostymulanty, karty kodowe, granaty, wartościowy sprzęt. Najemnik nawet nie będzie brał różnych ,,ciekawych" (było nie było) pierdół w stylu wibronoży, palników sprzężonych czy kilogramów modulantów jeśli tego NIE POTRZEBUJE podczas wykonywania misji, a co lepsze co może UTRUDNIĆ mu wykonanie misji.
Zależy oczywiście od tego jak gracie, lecz mimo wszystko należy pozbyć się przyzwyczajeń z gier komputerowych jak Icewind Dale, gdzie nosiło się po 50 parę mieczy by sprzedać je nawet po 1-2 złota za sztukę, bo inaczej nie stworzyło by się budżetu na te wszystkie fajne miecze i zbroje z gry, lecz są to złe nawyki, które dużo osób przekłada do prawdziwych RPGów.
Ekonomia w grach jest dla mnie szalenie interesująca, lecz rozumiem, że nie każdego to interesuje (tak jak mnie na przykład mało interesują pojazdy). Może to być ciekawym aspektem gry, ważne jednak by znaleźć punkt umiaru, tak by gra nie zamieniła się w masochizm pieniężny, gdzie gracze targują się do śmierci o wszystko i usilnie wyceniają każde gówno jakie znajdą. Dobrze by gracze zaznali wszystkich stanów posiadania, tak by była różnorodność. Zarówno przesyt Kredytów po jakimś lukratywnym zleceniu, gdy nawet nie wiadomo na co je wydawać, a i nie znikają nawet na aktywnym konsumpcyjnie trybie życia (pewnie zlecenie od Korporacji hehe;), jak i żarcie gówna, czyli szarpanie się o wszystko, gdyż nie wiadomo co może się przydać. To jest różnorodność, która ubarwia grę. Jednostajość finansowa poziomu posiadania może znudzić, i doprowadzić do tego, że gracze nie wyjdą nawet umysłowo poza pewnien schemat np. jest kaska to sobie metaforycznie poruchamy, później bida, później zleconko, później znowu ruchanko i powtórz.
Ten temat monitoruję na bieżąco, więc piszcie śmiało bo z każdym o ekonomii czy kasce w Robotice chętnie pogadam.
Ten wpis został zmieniony przez Gerwazy w April 15, 2012 8:55:39 PM CEST"